Poznajemy UŚCIWIERZ

Najpierw poznanie, potem ochrona

Raniuszek – maleńki przystojniak.

Zima w tym roku jest jaka jest i nic na to nie poradzimy chociażby byśmy bardzo chcieli, na to wpływu nie mamy. Klimat na naszej planecie nigdy nie był stały, ciągle się zmieniał na przestrzeni wieków i zapewne teraz tak jest, dlatego też, jak na razie lód na Uściwierzu jest za cienki, aby na niego wejść i wypróbować najnowszą mormyszkę. Możemy co najwyżej pospacerować sobie brzegiem jeziora, marząc o medalowych okoniach i płociach, które na nas czekają i ciągle rosną…

Spacerując i rozmyślając, warto też poobserwować ptaki, których w trzcinach i okolicznych zaroślach jest całkiem sporo, oczywiście w ramach „poznawania przyrody”.  Jeżeli nie zobaczymy, to na pewno usłyszymy polującego myszołowa, dużo jest krzykliwych sójek i srok. Od wieczora na uroczysku Za Jeziorem i Chmieliskach usłyszymy puszczyka, głoszącego swoją obecność, jako pana swojej żony (tak mu się wydaje) i władcę tych terenów. Jednak najwięcej jest wrzaskliwego „ptasiego drobiazgu”. Proponowałbym zwrócić uwagę na fruwające, niekiedy z elementami akrobacji lotniczej, białe kuleczki o średnicy pięciu - sześciu centymetrów, z nieproporcjonalnie długimi ogonkami. Te bardzo ruchliwe stadka, liczące przeważnie kilkanaście ptaszków, tworzą raniuszki (Aegithalos caudatus). Niekiedy przebywają one w dzień pośród pełzaczy, mysikrólików i sikor. Było to wg. dawnej systematyki, przyczyną umieszczenia raniuszków w rodzinie sikorek. Władysław Taczanowski (1819 – 1890), w swoim dziele „Ptaki krajowe” tak oto opisuje wygląd raniuszka „… biały, grzbiet czarny, po bokach czerwonawy, powieki żółte. Stary ptak ma całą głowę i spód ciała biały, na tyle różowo mocno zafarbowany; kark, środek grzbietu, kuper i pokrywy ogonowe czarne …. dziób, nogi i tęcze czarne … u samicy białość mniej czysta, reszta do samca podobna”. W Polsce występuje podgatunek północny, uznany za nominatywny, ale w Wielkopolsce i Dolnym Śląsku występuje również podgatunek zachodni, charakteryzujący się czarnym pasem na boku głowy lub tzw. forma pośrednia będąca potomstwem par mieszanych ( wg ostatnich badań z tego terenu, 20% stanowią pary mieszane populacji północnej i zachodniej).

Maleńkie dziobki nie są zbyt dobrym narzędziem do zdobywania twardego pokarmu, dlatego też głównym pożywieniem tych ptaków są bardzo drobne owady, głównie mszyce, larwy, jajeczka i miękkie, niezamarznięte owoce. Żerują najchętniej na brzozach, topolach i krzewach (podobno nigdy na ziemi), wydłubując z zakamarków smakołyki. Potrafią zawisnąć do dołu głową, trzymając się gałązki jedną nogą.  Noc spędzają na gałęzi, przy pniu drzewa wtulone do siebie. Z daleka wygląda to na białą piłkę z powtykanymi patykami. Pod koniec lutego lub na początku marca, stadka się rozdzielają na grupy rodzinne które zajmują swoje terytoria. Raniuszki gniazdo budują na drzewach liściastych lub w krzewach. Jest to kunsztowne dzieło w kształcie zbliżonym do kuli, z bocznym wejściem, wykonane z puchu, sierści czy innych drobnych śmieci. Aby ukryć tę okazałą willę przed nieprzyjaznymi oczami, raniuszki okładają ją mchem, porostami i korą brzozową.  

Do nocowania w gnieździe jak i do rozrodu, ma prawo jedynie najsilniejsza para, tzw rodzicielska. Pozostali członkowie klanu zajmują się pracami budowlanymi, pilnowaniem i obroną terytorium oraz pomocą w karmieniu pisklaków. Samiczka składa od ośmiu do dwunastu jaj (chociaż zdarza się, że jest ich nawet i osiemnaście). Jaja wysiadywane są przez obojga rodziców przez dwanaście dni, zaś młode opuszczają domowe pielesze po dniach piętnastu. Rodzina przebywa na swoim terytorium do późnej jesieni, tj. do czasu połączenia z innymi grupami. Niestety do zimy dotrwa niewiele ptaków, bowiem dużo staje się łupem drapieżników.

Raniuszki objęte są całoroczną ochroną ścisłą. Wg danych publikowanych przez Inspekcję Ochrony Środowiska w ramach MPPL (Monitoring Pospolitych Ptaków Lęgowych), populacja tych ptaków w Polsce utrzymuje się na mniej więcej stałym poziomie, a nawet od kilku lat z „umiarkowanym wzrostem”. Pomimo, że te budzące sympatię „kuleczki” nigdzie nie występują zbyt licznie, to w okolicach Uściwierza można je spotkać w wielu miejscach, aczkolwiek ze względu na swoją ruchliwość pozwalają tylko na krótką obserwację.

(ciąg dalszy nastąpi – mam nadzieję)            

                                                                                    Tadeusz Roczniak

Ustawienia prywatności

W związku z korzystaniem z tej strony internetowej, na Państwa urządzeniu końcowym instalowane są pliki cookies. Za ich pomocą zbierane są informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Klikając „AKCEPTUJ” wyrażają Państwo zgodę na zastosowanie wszystkich plików cookie. Klikając „USTAWIENIA” wyrażają Państwo zgodę tylko na wybrane przez siebie kategorie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce.