Najpierw poznanie, potem ochrona
Lód na Uściwierzu, klangor wokół.
Wreszcie jest, oczekiwany od dwóch lat, lód na Uściwierzu. Można bezpiecznie wejść i realizować swoją zimową pasję. Czy będą wymarzone brania, czy nie koniecznie, staje się sprawą drugorzędną. Po wywierceniu płonek i wpuszczeniu zestawów do wody, możemy z lubością sycić się otaczającą przyrodą.

Uściwierz – dla takich widoków warto było rano wstać
Pomimo, że do meteorologicznej i kalendarzowej wiosny jeszcze daleko, to wśród ptaków jest już spore zamieszanie. Wiele pierzastych miało odlecieć do ciepłych krajów, a nie odleciało, te które odleciały, już przylatują. Trudno w tym wszystkim się połapać, nie mówiąc już o „książkowym” uporządkowaniu. Duże stada gęsi zbożowych (wczoraj widziałem wśród nich nawet kilka białoczelnych), gęgaw, fruwają od jeziora do jeziora jak by były zdziwione brakiem lustra wody. Czaplowatym też znudziła się już dolina Odry i Wisły, przyleciały na swoje Polesie. Nawet można zobaczyć bociany, chociaż do „zwiastowania” jeszcze ponad miesiąc (na zwiastowanie bocian na gnieździe stanie – 25 marca). Jednak to co przykuwa naszą uwagę i napawa radością, dzieje się wokół jeziora, słyszymy głosy zapowiadające powtarzający się cud odnowienia przyrody – wiosnę! Mowa oczywiście o klangorze (głosach) żurawi. Ptaki te są moimi ulubionymi, którym poświęciłem lata obserwacji i badań.
W Polsce populacja żurawi (Grus grus) od kilkunastu lat dynamicznie się zwiększa. Niektórzy ornitolodzy tłumaczą to spadkiem ich „antropofobii”. Faktycznie żurawie zakładają gniazda coraz bliżej człowieka, czasem w dość dziwnych i nietypowych miejscach, jak chociażby to w miejscowości Kulczyn - 50metrów od szosy Urszulin – Hańsk. Zmniejszają się również powierzchnie terytoriów par. Jednak według mojego skromnego zdania, jest to przykład umiejętności przystosowania się do zmian. Zjawiska te nasiliły się przy wzroście liczebności ptaków i systematycznym zmniejszaniu się miejsc przydatnych do założenia gniazd. Są to typowe ptaki bagien i terenów podmokłych. Potrzebują terenów otwartych, ale i trzciny, krzaków oraz zalanych wodą lasów.
Żuraw jest najwyższym w Polsce ptakiem, osiągającym nawet sto dwadzieścia kilka centymetrów wzrostu przy masie ciała od 4,5 do ponad 6 kg. o sylwetce dość zgrabnej, można by rzec dostojnej. W oczy rzuca się, podobny do strusiowego pióropusza, niby ogon, który w rzeczywistości nie jest ogonem, a tylko lotkami trzeciorzędowymi (lotki są to pióra skrzydeł). Dorosłe osobniki mają głowę przyozdobioną „czerwonym berecikiem”, który jest wybarwioną, pozbawioną piór skórą. Wierzch ciała pokryty jest szarymi (łupkowatymi) piórami, które w lecie często przybierają barwę czerwonawą lub brązową. To efekt wycierania zabrudzonego torfem dzioba.
Do niedawna sądzono, że zimowiska polskich żurawi znajdują się tylko w Hiszpanii i północnej Afryce. Jednak ostatnie badania z zastosowaniem nadajników GPS, montowanych na grzbietach ptaków, pozwoliły na wskazanie również innych lokalizacji, takich jak Park Narodowy Hortobágy na stepach Wielkiej Niziny Węgierskiej, czy rejon basenu morza śródziemnego. Podobno nasze poleskie żurawie bardzo chętnie lecą na południe Hiszpani. Tam w okolicach Sewilli mają nawet swój specjalny rezerwat, w którym przebywają, posilając się owocami dębów korkowych. Jako ptaki bardzo „rozrywkowe”, tańczące wszędzie i przez cały rok, były inspiracją do stworzenia tańca narodowego Hiszpanów – flamenco. Sewilla jest uznaną stolicą tego tańca. Niektóre figury taneczne tych ptaków i flamenco są bardzo podobne. Tutaj trzeba wyjaśnić pochodzenie nazwy flamenco, oczywiście pochodzi ona od flamingów…. Hiszpanie kiepsko znali się na ornitologii i myśleli, że to nie żurawie, a flamingi. Ot taki poleski akcent w Andaluzji.

Po powrocie z wojaży, trzeba sprawdzić swoje włości
Pomimo, że jestem przeciwny nadawaniu cech ludzkich zwierzętom, to w tym przypadku odstępstwo jest uzasadnione o czym opowiem niebawem. Żurawie odlatują na jesieni całymi rodzinami i tak też powracają. Po przylocie w rodzinne strony, młode odłączają się od rodziców i rozpoczynają samodzielne życie, łączą się z innymi ptakami nielęgowymi, tworząc tzw. „stada kawalerskie”, choć są wśród nich i panienki. Natomiast dorośli, zajmują swoje terytoria i zaczyna się spektakl godny Metropolitan Opera House…. o czym opowiem za kilka dni.
(ciąg dalszy nastąpi – mam nadzieję)
Tadeusz Roczniak
Grabniak 24 luty 2025 r.